You are currently viewing Gdy dietę trudno utrzymać…

Gdy dietę trudno utrzymać…

Ile wytrzymałaś? Dlaczego wracasz do złych nawyków? Czy dietę naprawdę tak trudno utrzymać? Odpowiedzi szukałam analizując swoje perypetie.

ewawkuchni_small-1-2

Nie lubię słowa dieta, wolę termin plan żywienia. Dlaczego tak często nam nie wychodzi? Postanowiłam to rozgryźć obserwując siebie samą. Byłam badaczem i badanym w jednym. Zapisywałam w zeszycie momenty słabości, przyczyny i okoliczności.
Nowy plan żywienia ułożył mi Łukasz- trener personalny- klik. Trzymałam się go nieźle, dieta połączona z regularnymi ćwiczeniami dała nam efekt -15kg tutaj post o naszym sukcesie.
Ale wróćmy do tych trudności. Kiedy zdarzało mi się wychodzić poza dietę?

Brak organizacji

Tak! Wszystko szło według planu gdy przestrzegałam swojej rutyny. Pobudka, śniadanie, pakowanie posiłków do pudełek na cały dzień.
Wystarczy, że nie przygotuję sobie jedzenia, a w dzień nagle przytłoczy mnie ogrom obowiązków.
Dlatego zajmuję się tym wcześniej- najczęściej rano.
Ile mi to zajmuje? Od 20-30 minut razem ze zjedzeniem śniadania. Dzięki temu oszczędzam czas i pieniądze na jedzenie z przypadku. Nie jestem głodna, nic mnie nie zaskoczy, zapewniam sobie regularne posiłki.
Opanowałam rytuał do perfekcji. I w tych magicznych 3 pudełkach potrafię zrobić 3 różne posiłki. Można?
Ale bywały trudne momenty, zwłaszcza gdy nie mogłam zaplanować dnia.
Oczywiście całą winę biorę na siebie. Mogłam mimo chaosu inaczej to rozwiązać. Jednak nie płaczę nad rozlanym mlekiem. Wróciłam do normy i planu żywienia. Wciągnęłam nawet narzeczonego i już nie muszę gotować na kilka garów.
Nie tylko brak organizacji był powodem kulinarnych grzeszków.

Stres, smutek, wściekła krowa

Długo powadziłam zapiski dotyczące moich grzeszków. Opisywałam sytuacje jakie temu towarzyszyły, emocje jakie mną targały. Wygrał stres, gdy sięgał on stanu gdy nie wiedziałam czy płakać czy skakać z okna, lubiłam zagryźć. Kompulsywne napady jedzenia towarzyszą mi od nastoletnich lat, pisałam o tym trochę tutaj- klik.
Łatwiej było mi pozwalać sobie na łapanie tego co znalazło się pod ręką, gdy nie miałam swoich magicznych pudełek. I wracamy do pierwszego punktu- brak organizacji.
Smutek, który kilka razy mnie dopadł, a musiałam go zachować dla siebie i tłumić też nie ułatwiał. Zdarzyło się zagłuszyć te emocje pierogami leniwymi. Muszę przyznać, że nawet najlepsze leniwe nie wysuszają łez.
Na szczęście to były epizody, a nie norma. Chciałabym mieć dobrą radę na skoki nastrojów, niestety. Po prostu musimy znaleźć siłę w sobie i nie skupiać się na złej energii.

Kusiciele

Cheat meale, cheat drinki, cheat chwile. Od kiedy zmieniłam swój styl odżywiania i dołączyłam regularne ćwiczenia zaczęłam unikać imprez. Niestety, łatwo „popłynąć” w rozrywkowym towarzystwie. Spotkania na mieście, rodzinne obiadki, zakrapiane imprezy zdecydowanie kuszą gastro grzeszkami.
Powiem szczerze, że w ciągu pół roku tylko i aż 4 razy z powodu imprez złamałam zasady. Stosunkowo niedużo. Nudziara ze mnie! Znalazłam jednak sposób. Gdy umawiam się na spotkania z rodziną uprzedzam, że jestem po obiedzie- wiecie, na herbatce nikt się nie obraża. Odmówisz co najwyżej sernika, ale spróbuj odmówić babcinej pieczeni! Gdy pojawia się impreza np. z ludźmi z branży i muszę tam być, a nie chcę manifestować i pokazywać wszystkim, że jestem na diecie mam pewien myk. Zamawiam w barze podrabiane mojito. Gdy w szklance masz lód, miętę i limonkę nikt się nie orientuje, że pijesz wodę.

Wymówki

Staram się ich nie szukać 🙂 Wiadomo, one łatwo same przychodzą do głowy. Próbujemy siebie tłumaczyć, chcemy udusić te cholerne „kace moralne”. Ale nie mam czasu, ale nic się nie stanie, ale od poniedziałku, ale w sklepie nie było eco bio jarmużu i całą dietę diabeł strzelił.
Często czytam „fajnie, że jesteś na diecie, dla mnie zdrowe jedzenie jest za drogie”.
Uznaję to za mit, który zamierzam wkrótce obalić. Moja dieta jest rozpisana na gramy, więc łatwo mogę przeliczyć ile mnie to kosztuje. Już wiem, że wydaję mniej niż podczas braku jakiejkolwiek kontroli. Nawet w „najchudszych” miesiącach, największego zaciskania pasa, z najtańszymi produktami w lodówce wydawałam więcej.

Jeśli nie chcesz być sama zapraszam Cię do wspólnego projektu z Magdą z My pink plum, dołącz do nas! Więcej dowiesz się tutaj
Masz problem z dobraniem diety? Czujesz się źle na obecnej diecie? Zgłoś się do specjalisty, diety na własną rękę nie są najlepszym pomysłem.

 

 
Zdjęcie 2 Weronika Łucjan- Grabowska, produkcja Anna Ładny, Superbabkiteam.pl

 

 

 

 

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Agnieszka
Agnieszka
4 lat temu

Dieta plus silna wola to podstawa.
Przy stosowaniu diety w ciągu 4 miesięcy zrzuciłam 18,5 kg.
Teraz trzeba się samemu pilnować i nie jest to już takie łatwe.
Nie tylko łakocie kuszą ale i też najbliżsi!!

Kira
Kira
4 lat temu

Oczywiście, że zdrowe żywienie jest tańsze. Może na początku gdy wymieniasz wszystkie produkty wydajesz więcej ale potem to już nie tak dużo. Przede wszystkim wszystkie wydatki są zaplanowane, a przy jedzeniu z doskoku tu rogalik, tam sok, a może McDonald’s się trafi i tak oto się wydaje dużo.

Anna Teodorczyk
4 lat temu
Reply to  Kira

I oszczędności na lekach. Nie zapominajmy o tym

Agnieszka Tomczyk
Agnieszka Tomczyk
4 lat temu
Reply to  Kira

Na pewno zdrowe jedzenie nie jest tańsze niż zwykłe.

Ewa Zakrzewska
4 lat temu

Udowodnię, że moja dieta jest tania. Ryż, kasze,warzywa mięso. W odpowiednich gramaturach i korzystając z sezonowości nie zapłacimy dużo. Po prostu racjonalne kupowanie, racjonalne planowanie.

Anna Teodorczyk
4 lat temu

Współpracowałam przy tworzeniu książki nie tyle o diecie, co o jedzeniu i myśleniu o nim. „Modelki kochają jeść” Laury Vien, do której polecam zajrzeć. Czuwałam nad jej strona wizualną. Autorka bardzo zmieniła moje podejście do diety. Zakłada ona brak diety w potocznym tego słowa znaczeniu. Nie uznaje głodzenia się, ani okresów w których je się mniej, by schudnąć. Jej hasłem było najpierw zdrowie, a szczupła sylwetka to dodatkowa nagroda. W swojej książce podaje przykłady modelek, które właśnie ze względu na zdrowie, musiały zmienić swoje podejście do jedzenia. Jej system opiera się na stopniowej zmianie nawyków żywieniowych, lekkich ćwiczeniach i dużej dawce pozytywnego myślenia. W ten sposób proces jest trwalszy i pozwala uniknąć negatywnych efektów związanych z „przechodzeniem na dietę”. Mnie pomogło. 🙂